czwartek, 11 kwietnia 2013
Fabryki dymu - drugi tom
Sensacja literacka! "Fabryki dymu". Parodia komunizmu, humor, satyra, tragedie.Od czasów UB po stan wojenny. Każdy kto kupi ode mnie w dniach 30 maja 2013 do 12 czerwca 2013, otrzyma drugi tom z 30% obnizki. A także pierwszeństwo w zakupie 3 tomu czyli "Seks malych dziewczynek z Piotrolesia Dolnego", oczywiwscie z moją osobistą dedykacją. Przyjemnej lektury, wszelkie zapyatnia kieruj WALERIANDOM@GMAIL.COM
14:58, wdomanski
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 09 kwietnia 2013
Sensacja!
Swiat literacki wyje z bółu, z zazdrosci i rozpaczy wieszają sie pisarze.Oto dlazcego. czytaj moja książkę "Fabryki dymu". Oto opowiadanie "Powitanie Armii czerwonej" Powitanie Armii Czerwonej Wieś Zagonowo podzieliła się na dwa obozy. Niektórzy gospodarze uważali że należy powitać bardzo uroczyście wchodzącą do wsi zwycięską Armię Czerwoną. Chlebem i solą, z czerwonym sztandarem. Szczególnie stary Wojtal był za uroczystym powitaniem – Niech Ruskie wiedzą że my są Slązacy a nie Niemce. Jednak większośc gospodarzy uważała że należy zająć postawę wyczekującą – Ciszej jedziesz, dalej zajedziesz – tlumaczył wszystkim ostrożny Janik. – A co będzie jak Niemcy zwyciężą i...wrócą do wsi ? – Jak to co będzie....rozstrzelają nas pod plotem. – Nie wrócą ..Szwaby są KAPUT ! – przekonywał Wojtal. Trudno było podjąć właściwą decyzję. Ustalono ostatecznie, po długich dyskusjach, że Czerwoną Armię powita delegacja złożona z komunistow i socjalistów wsi. Okazało się że było ich we wsi zaledwie.... trzech. Wojtal, Basior i Kupczyk. Wszyscy chłopi małorolni. Mieli oni wyjść na powitanie z tacą z chlebem i solą. – Do chleba i soli obowiązkowo trzeba dołożyć ...butelkę dobrego samogonu – doradził Basior , ktory znany był we wsi z mocnej, pijackiej głowy . – To dobry pomysł, Ruskie lubią wypić – potwierdził Wojtal – A co z tłumaczem? – Ruskie znają polski język, przecież byli w Polsce w 1920 . Przygotowano w kuchni chleb, sól i butelkę mocnego samogonu. Miał co najmniej 90 % mocy. Po długich poszukiwaniach znaleziono i tacę. Pozostało jeszcze ułożyć treść przemówienia. Zajęła ta czynnosć sporo czasu. Przemówienie zapisano na kartce od zeszytu szkolnego i Wojtal schował ją do kieszeni. Nie pozostało nic do roboty jak tylko czekać na przybycie Ruskich. Czekano niezbyt długo, około dwu godzin. W pewnej chwili usłyszano w oddali huk motorów. – Czołgi! – krzyknął ktoś z tłumu. Hałas zwiększał się coraz bardziej. Czołgi słychać było coraz wyraźniej. Wreszcie je ujrzano, hen w oddali. Stremowana delegacja wyszła na nieco drętwych nogach na drogę. Czołgi zbliżały się szybko. Na pierwszym czołgu powiewała czerwona flaga z sierpem i młotem .Taka sama flaga, tyle że bez sierpa i młota, powiewała w rękach Wojtala. Wojtal miał łzy w oczach ze wzruszenia. Pozostali mieszkańcy wsi obserwowali ich z oddali, z ukrycia. Pierwszy czołg zatrzymał się. Za nim zatrzymały się pozostałe. We włazie pierwszego czołgu ukazał się dowódca, był brudny, zakurzony. Zdjął helm i wówczas ujrzano, że miał kędzierzawe włosy, sniadą cerę. Był Azjatą...Kazachem lub Uzbekiem. Na jego twarzy malowało się zmęczenie. Zeskoczył z czołgu na piaszczystą drogę. Był niskiego wzrostu, krępy. Podszedł do chłopów. Zobaczył tacę z butelką, usmiechnął się. Chłopi odprężyli się i odpowiedzieli uśmiechem . – Witamy Czerwoną Armię – wykrztusił Wojtal. Czołgista nie odpowiedział. Uchwycił butelkę, odkorkował ją uderzeniem dłoni o dno butelki. Chłopi rozluźnili się już całkowicie. Uśmiechali się przyjaźnie, dretwota nóg ustąpiła. Czołgista przechylił butelkę, zaczął pić. Basiorowi na ten widok, zaczęła latać grdyka. Z zazdrości, lubił bowiem wypić. Nagle, ku zaskoczeniu chłopów, czołgista wypluł gwałtownie samogon i odrzucił ze złoącią butelkę na drogę. Wyciągnął pistolet z kabury i strzelił prosto w czoło Wojtala. Wojtal osunął się na drogę. – Swołocz ! – ryknął na całe gardło dowódca. – Pajeeeechali ! – krzyknał w stronę pozostałych czołgistów . Czołgi odjechały wzniecając tumany kurzu. Chłopi stali bez ruchu. Pierwszy doszedł do siebie Basior. Podniósł butelkę z ziemi, przechylił, zaczął pić. I podobnie jak czołgista ...wypluł natychmiast samogon. – Woda! – krzyknął zdumiony . – Ktośwypił samogon a wlał wody! – orzekł Kupczyk – Albo zamienił butelki! – zawtórował mu Basior. Od strony wsi nadbiegali gromadą chłopi. Wojtal jednak ich nie widział, leżał martwy na drodze, z wyrazem zdziwienia na twarzy. Obok leżał czerwony sztandar. Przydrożne łany zboża pochylały się na wietrze, opłakując śmierć Wojtala. Walerian Domanski - 2013 Wszelkie prawa zastrzeżone.
02:58, wdomanski
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 07 kwietnia 2013
Nowa książka
Jaka będzie moja książka "Fabryki dymu"? Sensacja na rynku wydawniczym! Tak jeszcze nikt nie pisał! Kto powinien przeczytać tę książkę? Młodzi ludzie, którzy nie znają czasów PRL-u. Ale również i starsi, swiadkowie tamtych czasów, którzy nie zdawali sobie sprawy...dlaczego jest tak zle, skoro powinno być dobrze! A także ci, którzy maja ciągotki do socjalizmu a być może i komunizmu, czyli do własnosci panstwowej, centralizmu i...sprawiedliwosci społecznej. A jest takich osób coraz więcej, zrażonych do pseudo kapitalizmu w Polsce. Ale przedewszystkim są to dobre, ciekawe literacko opowiadania. Miłej lektury życze jako autor.
00:26, wdomanski
Link Dodaj komentarz »
środa, 03 kwietnia 2013
mój zbiór opowiadań " Fabryki dymu"
Drukarnia drukuje moja ksiażkę, za dwa tygodnie ma być wydrukowana a 28 Maja przybywam do Polski aby ją reklamować. W Polsce bedę w okolicach Swidnicy, Wałbrzycha i Dzierzoniowa, bedę do 12 Czerwca. Kto chce kupic, niech juz wysyła zamówienie poprzez waleriandom@gmail.com Książka jest niezwykła, mieszanka opowiadan politycznych z czasów PRL-u i opowiadań psychologicznych. Humor, satyra, tragedie. Zaczyna sie od czasów UB po stan wojenny. Kto zamówi książkę w Polsce w tym czasie otrzyma ja za 20 złotych z moja dedykacją! Oczywiscie będę probował sprzedawać na Allegro.com, ale wówczas nie będzie z dedykacją. A wiadomo, że dedeykacja od autora podnosi wartosć książki w przyszlosci.
14:41, wdomanski
Link Dodaj komentarz »
Zakładki:
Komuchy
Sluzba zdrowia